O miejscu
Największa prywatna galeria sztuki współczesnej w Polsce (2500 m²), otwarta w 2001 r. w zabytkowym budynku łaźni szybu Wilson dawnej kopalni Wieczorek.
Pierwsze wrażenie — postindustrial w Janowie
Wjeżdżamy w ul. Oswobodzenia od strony Nikiszowca i nagle wśród niskiej zabudowy familokowej wyrasta gigantyczny budynek z czerwonej cegły. Wieża szybu jeszcze stoi obok — nieczynna, lecz zachowana. Pomiędzy nią a długim, dwukondygnacyjnym gmachem łaźni — niewielki dziedziniec, na którym czasem stoją instalacje rzeźbiarskie. To Galeria Szyb Wilson. Od pierwszego rzutu oka widać, że to nie jest typowa biała kostka muzealna. To poprzemysłowy organizm, który przerobiono na przestrzeń ekspozycyjną — z zachowaniem tego, co najlepsze ze starej architektury.
Kto był w Tate Modern w Londynie czy w Hamburger Bahnhof w Berlinie, zna ten klimat. Surowa cegła, wysokie sufity, stalowe nity, oryginalne posadzki, miejscami wciąż czytelne ślady byłej funkcji — kafelki w dawnych natryskach, haki na ubrania w szatni, zaplecze z piecami c.o. W Polsce projektów o podobnej skali i konsekwencji jest zaledwie kilka. Galeria Szyb Wilson wśród nich wyróżnia się jednym detalem — to przedsięwzięcie prywatne, prowadzone przez rodzinę.
Pierwszy spacer po dwóch piętrach łaźni zajmuje godzinę. Dwa i pół tysiąca metrów kwadratowych. Sale duże, na kilkudziesięciu obrazach, i mniejsze, kameralne — przeznaczone na wystawy indywidualne. Pomiędzy nimi przejścia wąskimi korytarzami, schody żelbetowe z lat 30. XX w., balustrady kute, oryginalne. Przez kilka okien wpada światło dzienne, które maluje na cegłach kontrastowe pasy. Estetycznie — żywioł sam w sobie.
Łaźnia szybu Wilson — czyli historia b. KWK Wieczorek
Budynek powstał w 1916 r. jako łaźnia dla górników kopalni „Giesche” — później przemianowanej na „Wieczorek”. Szyb Wilson — najgłębsze ujście kopalni — zlokalizowano tu, w Janowie, w bezpośrednim sąsiedztwie nowo wybudowanego osiedla Nikiszowiec. Po szychcie górnicy schodzili z dołu, szli kilkadziesiąt metrów do łaźni, brali prysznic, przebierali się i wracali do domu. Łaźnia musiała obsłużyć kilkutysięczną załogę — stąd skala i podział na dwie kondygnacje.
Budynek jest dziełem braci Zillmannów — tych samych, którzy zaprojektowali Nikiszowiec i Giszowiec. Stylistyka, mimo że industrialna, ma typowe dla nich elementy: ceglana faktura, ozdobne fryzy, łuki nad oknami, dachy z czerwonej dachówki. Z technicznego punktu widzenia — typowa łaźnia górnicza tamtego okresu, z systemem wieszaków podsufitowych (tzw. „nadszybie szatniowe”), na których górnicy wieszali ubrania robocze pod sufitem, żeby wyschły między szychtami.
Kopalnia „Wieczorek” pracowała do 2018 r. — była jedną z ostatnich czynnych kopalni Katowic. Łaźnia szybu Wilson straciła swoją pierwotną funkcję wcześniej, w l. 90. XX w., kiedy w kopalni zmodernizowano infrastrukturę i przeniesiono operację mycia do nowoczesnego budynku przy szybie głównym. Stara łaźnia stała pusta, niszczała, pojawiały się plany jej wyburzenia. I to właśnie wtedy — w drugiej połowie lat 90. — pojawił się pomysł, który uratował budynek.
2001 — adaptacja na galerię (Paca-Brzezińska, Bros)
Pomysłodawcami i fundatorami Galerii Szyb Wilson są Monika Paca-Brzezińska oraz Johann Bros — śląscy przedsiębiorcy z pasją do sztuki współczesnej i dziedzictwa industrialnego. W 1999 r. zdecydowali się odkupić obiekt od kopalni i adaptować go na galerię. Decyzja na owe czasy odważna — w Polsce postindustrialne adaptacje na cele kulturalne były dopiero raczkujące, a model „prywatna galeria w skali muzealnej” praktycznie nie istniał.
Prace adaptacyjne trwały dwa lata. Główne wyzwanie — zachować industrialny charakter, ale dostosować budynek do wymogów ekspozycyjnych. Cegła została oczyszczona z brudu, ale nie tynkowana. Posadzki — częściowo wymienione, częściowo zostawione w oryginale. Schody — wzmocnione, ale wizualnie nietknięte. Instalacje (oświetlenie, klimatyzacja, system bezpieczeństwa) — poprowadzono natynkowo, w kanałach widocznych, jak to się robi w postindustrialnych galeriach na świecie.
Uroczyste otwarcie odbyło się 15 grudnia 2001 r. — wystawa „Wilson 2001” prezentowała blisko 200 prac sztuki współczesnej z prywatnych kolekcji założycieli. Od tamtej pory galeria nie zamknęła drzwi ani na jeden tydzień (poza krótkim lockdownem 2020 r.). Łącznie odbyło się tu ponad 200 wystaw — od indywidualnych pokazów polskich artystów współczesnych, po duże ekspozycje międzynarodowe.
Utrzymanie obiektu w całości jest finansowane prywatnie — z biletów, dzierżaw części przestrzeni dla wydarzeń komercyjnych (filmy, sesje, eventy korporacyjne) oraz wsparcia sponsorów. Bez dotacji państwowych. To w Polsce wciąż ewenement i osobisty wybór właścicieli.
Art Naif Festiwal i inne cykliczne wydarzenia
Najmocniejszą wizytówką galerii jest Art Naif Festiwal — międzynarodowy przegląd sztuki naiwnej i art brut, organizowany od 2009 r. każdej jesieni. Skala — kilkuset artystów z kilkunastu krajów, kilka tysięcy prac, wystawy pełniące rolę zarówno przeglądu, jak i jarmarku (część prac jest na sprzedaż). To największe wydarzenie tego typu w Europie Środkowej i jeden z czterech największych festiwali sztuki naiwnej na świecie.
Dlaczego sztuka naiwna? Bo jest w niej coś bezpośredniego, co rezonuje ze śląską robotniczą wrażliwością — tłumaczy się Bros w wywiadach. Artyści naiwni i twórcy art brut to często amatorzy bez akademickiego wykształcenia, malujący to, co znają — codzienne sceny, krajobrazy, swoje rodziny. Coś z tradycji nikiszowieckich „malarzy-amatorów” (Teofil Ociepka, Erwin Sówka — tu eksponowani regularnie) — ale w skali międzynarodowej.
Poza Art Naif galeria organizuje pojedyncze wystawy indywidualne — kilkanaście rocznie. Pokazywano tu m.in. Romana Kalarusa, Stanisława Eleszkiewicza, Ewę Juszkiewicz, ale też zagranicznych artystów. Druga ważna kategoria — wystawy tematyczne, łączące prace z różnych źródeł wokół jednego klucza (np. „Sztuka kobiet”, „Industrial w sztuce”, „Górnoślązacy malują Górny Śląsk”).
Dodatkowo — koncerty, projekcje filmowe, spotkania autorskie, warsztaty. Część przestrzeni galerii regularnie wynajmowana jest też na inicjatywy zewnętrzne — co utrzymuje obiekt w stałym ruchu i pozwala finansować program wystawienniczy.
Sztuka współczesna w postindustrialu — efekt synergii
Można dyskutować, czy sztuka współczesna lepiej wygląda w klasycznych białych kostkach, czy w surowych, postindustrialnych przestrzeniach. Galeria Szyb Wilson udziela odpowiedzi praktycznej — w obu, ale w postindustrialu często wybitniej. Ceglane ściany dodają obrazom dramatyczności, której nie zapewniają białe ściany. Wysokie sufity pozwalają eksponować duże formaty malarskie i instalacje, które w mniejszych salach po prostu się dusiły.
Kurator galerii — Anna Stankiewicz, prowadząca galerię od kilkunastu lat — w wywiadach wielokrotnie podkreślała, że Wilson nie jest neutralną przestrzenią. To ona dodaje swoje. „Białe ściany pretendują do bycia niewidocznymi. Nasze cegły mają charakter — i artyści muszą się z tym mierzyć” — to jej powtarzające się sformułowanie. Niektórzy artyści to lubią, niektórzy nie potrafią się odnaleźć. Ale ci, którzy w tej przestrzeni odnajdują rezonans — robią tu wystawy zapamiętywalne.
Kolejnym efektem jest synergia z kontekstem. Janów i sąsiedni Nikiszowiec to dzielnice o wyjątkowo silnym poczuciu tożsamości, ze społecznością wciąż żyjącą tradycją górniczą. Galeria nie jest „obcym ciałem” w tej tkance — przeciwnie, mieści się w budynku, który mieszkańcy znają od dzieciństwa. Mieszkańcy Nikiszowca wchodzą tu na wernisaże i pokazy. Czasem przyprowadzają dzieci na warsztaty. To rzadko spotykane zjawisko — galeria sztuki współczesnej, która wrosła w lokalną społeczność robotniczą, a nie odepchnęła ją od siebie.
Otoczenie — Janów, Nikiszowiec o krok
Galeria Szyb Wilson leży na granicy dwóch sąsiednich dzielnic — Janowa i Nikiszowca. Z dziedzińca galerii do Placu Wyzwolenia (centralnego placu Nikiszowca) — niespełna kilometr pieszo, dziesięć minut spaceru. To otwiera przed odwiedzającym układankę kulturalno-architektoniczną, której nigdzie indziej w Polsce nie ma w tak skondensowanej formie.
Nikiszowiec — wpisany na listę pomników historii w 2011 r., wraz z Giszowcem — to perła architektury robotniczej z pierwszej dekady XX w. Bracia Zillmannowie zaprojektowali go w l. 1908–1919. Trzysta familoków z czerwonej cegły, plac centralny z kościołem św. Anny, kawiarnie i sklepy w starym stylu. Atmosfera filmowa — dosłownie, bo Kazimierz Kutz nakręcił tu w l. 70. swój głośny „Sól ziemi czarnej”.
W odległości pieszej znajduje się też dzielnica Szopienice (z dawną hutą cynku „Uthemann”), kawiarnia „Café Byfyj” w samym Nikiszowcu, sklep z lokalnym rękodziełem. Połączenie wizyty w galerii ze spacerem przez Nikiszowiec to standardowy plan dnia dla turystów odwiedzających „przemysłowe Katowice”. Na obejście wszystkiego trzeba zarezerwować pół dnia — mniej, jeśli ograniczamy się do najważniejszych punktów.
Z Wilsona można też wjechać w głąb dzielnicy Janów — niespecjalnie turystycznej, ale dającej autentyczny wgląd w to, jak żyją mieszkańcy postgórniczych Katowic. Zwykłe ulice, zwykłe sklepy, zwykli ludzie. Po wernisażu wpadnięcie do Janowa na piwo to doświadczenie zupełnie inne niż wieczór w katowickim Mariackim — a ciekawe na swój sposób.
Praktycznie — bilety, dojazd, parking
Wstęp normalny — 15 zł, ulgowy — 10 zł, dzieci do 7 lat — bezpłatnie. Bilet rodzinny (2+2) — 35 zł. W okresach wystaw specjalnych (np. Art Naif Festiwal) cena może być nieco wyższa. Środa — wybrane wystawy dostępne za symboliczną opłatę 5 zł lub bezpłatnie (zmienne, wcześniejsze sprawdzenie na stronie zalecane). Bilety można kupić na miejscu lub online przez stronę szybwilson.org.
Godziny otwarcia — wt–pt 10:00–18:00, sb–nd 12:00–18:00. Poniedziałki — galeria zamknięta. Ostatnie wejście pół godziny przed zamknięciem. Wystawy zmieniają się co kilka miesięcy, więc warto sprawdzić aktualny program przed wizytą — szczególnie jeśli interesuje nas konkretny artysta lub temat.
Dojazd: tramwaj linii 16 lub 19 z centrum Katowic — przystanek „Janów” lub „Nikiszowiec”, 15 minut. Autobusy ZTM linii 30, 110 — przystanek „Wilson”. Z Dworca Katowice Główne — około 25 minut tramwajem. Samochodem — od ul. Oswobodzenia, parking bezpłatny przy galerii (na 30 aut). W weekendy w sezonie turystycznym parking szybko się zapełnia — w razie problemów można zaparkować dalej, na ulicach Janowa.
Galeria jest dostępna dla osób z niepełnosprawnościami — winda na wszystkie kondygnacje, podjazdy, toaleta dostępna. Audioprzewodnik — w czterech językach (polski, angielski, niemiecki, czeski). Sklep galeryjny przy wejściu — z katalogami, plakatami, drobnymi pracami sztuki użytkowej.
Kiedy odwiedzać — co kiedy się dzieje
Najbardziej intensywny okres to wrzesień–październik, gdy odbywa się Art Naif Festiwal. Wówczas w galerii bywa ponadprogramowy ruch i atmosfera nieco festiwalowa — z DJ-ami, jedzeniem na dziedzińcu, popularnymi gośćmi. Kto chce zobaczyć Wilson w swojej najpełniejszej formie, niech zaplanuje wizytę właśnie wtedy. Niektórzy odwiedzający wracają tu corocznie tylko na ten festiwal.
Resztę roku — wystawy indywidualne i tematyczne, bez tłumów. Wtorki i środy poranne to najspokojniejszy moment — można zwiedzać w rytmie własnym, bez kolejek do popularnych prac. Soboty popołudniowe i niedziele — nieco więcej osób, ale i tak znacznie mniej niż w typowych muzeach państwowych.
Zima — najmniej tłumów, ale wnętrza są wówczas chłodnawe (postindustrialne ogrzewanie nie radzi sobie z 2,5 tys. m² jak w nowoczesnym muzeum — temperatura w środku często bywa niższa niż 18°C). Wskazane ciepłe okrycie. Wiosna i lato — najprzyjemniejsze pod względem klimatycznym, dziedziniec galerii bywa wykorzystywany na spotkania plenerowe, kawiarnia w sezonie pracuje na dłuższych godzinach.
Kto łączy Wilson z Nikiszowcem — niech wybierze maj, czerwiec lub wrzesień. Wówczas i galeria, i sąsiednie ulice familokowe wyglądają najpiękniej, a temperatury sprzyjają pieszej wędrówce między oboma punktami.
Lokalizacja
Adres: ul. Oswobodzenia 1, Katowice-Janów
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje bilet wstępu?
Normalny — 15 zł, ulgowy — 10 zł, dzieci do 7 lat bezpłatnie. Bilet rodzinny (2 dorosłych + do 3 dzieci) — 35 zł. W trakcie Art Naif Festiwalu i niektórych dużych wystaw specjalnych ceny mogą być nieco wyższe. Bilety dostępne na miejscu i online przez szybwilson.org.
Ile czasu zarezerwować na zwiedzanie?
Standardowa wizyta — 1,5 godziny. Z wystawą specjalną (np. Art Naif) — 2,5 do 3 godzin. Jeśli planujemy też spacer do Nikiszowca i kawę w „Café Byfyj”, łączny program zajmuje pół dnia. W weekendy w sezonie turystycznym warto przyjść wcześniej, żeby uniknąć tłumów na wystawach.
Jak najlepiej dojechać z centrum Katowic?
Tramwajem linii 16 lub 19 — przystanek „Janów” lub „Nikiszowiec” — czas przejazdu około 15 minut z Rynku. Autobusem ZTM linii 30 lub 110 — przystanek „Wilson”. Samochodem — od ul. Oswobodzenia, parking bezpłatny przy galerii (30 miejsc, w weekendy w sezonie zapełnia się szybko).
Czy galeria jest dostępna dla osób z niepełnosprawnościami?
Tak. Winda obsługuje wszystkie kondygnacje, podjazdy przed wejściem, toaleta dostępna na parterze. Audioprzewodnik w czterech językach (polski, angielski, niemiecki, czeski) — niewielka opłata. W razie szczególnych potrzeb (np. asysta) warto wcześniej zadzwonić do galerii.
Czy można zwiedzać Wilson razem z Nikiszowcem?
Tak, to klasyczne połączenie. Plac Wyzwolenia w Nikiszowcu znajduje się dziesięć minut spacerem od galerii. Po drodze warto zajrzeć do „Café Byfyj”, sklepu z lokalnym rękodziełem oraz Muzeum Historii Katowic — Działu Etnologii Miasta w Nikiszowcu (osobny bilet). Pełen program — pół dnia.